poniedziałek, 29 czerwca 2009

moje dzisiejsze zdobycze:))




o jakze dzisiejszy dzień uradował mnie bardzo.ile optymizmu wpełzło w moje serce....nie spodziewałam się,ze zwykły spacer po lesie okaże sie być tak bardzo podbudowujący.jednak niewiele mi do szczęscia potrzeba.w lesie to nawet kawa inaczej smakuje a drozdżówa nabiera zupełnie innego smaku.i jak nigdy na mojej drodze pojawiały się kozlarze:)w sumie rodzinnie uzbierał nam się cały koszyczek cudnych i pachnących lasem grzybów.juz nie mogę sie doczekać jutrzejszej zupy grzybowej....hmmm z makaronem.....a we wtorek juz zaplanowane kurki w sosiku smietanowym....resztę niewykorzystaną zamrożę i ususzę:))


4 komentarze:

  1. to i ja czuję, że muszę do lasu! pewnie są też jagody!

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja zbieram grzybki wszystkie ładne, bo nie wiem które się je, a które nie. (((:
    W każdym bądź razie na zupkę grzybową zapraszam tylko nielubianych sąsiadów, jakby co. (((:

    OdpowiedzUsuń
  3. kurki... ale mi smaka narobiłaś...
    Mój mąż by coprawda na grzybach ale... przyniósł tylko grzybki mun...

    OdpowiedzUsuń
  4. Katarzyno jagody a jakże są,nazbierałam sobie troszke,bo mi do tych kulek cieprliwości brak,ale do ciasta starczy:)mam nadzieję.

    OdpowiedzUsuń