piątek, 11 września 2009

wróciłam do żywych

ja nie wiem dlaczego przesladuje mnie taka zła passa....czy to tylko mnie,czy większość tak ma.w sumie nie powinnam narzekać,stękać i grymasić.w domu wszyscy zdrowi,relacje małżeńskie jakos chwilowo naprawione....a tu,jak na złość net nie czyni i wcale mu się nie chce czynić.tydzień detoksu netowego to jak dla mnie stanowczo za dużo.ale jestem,jestem cholera,macham do was i uśmiecham się,że w końcu udało mi się wrócić do żywych.dożynki okazały się jednym wielkim niewypałem.pogoda się nie spisała.zimno,wietrznie i bardzo mokro.już nie chodzi o to,że zainteresowanie było żadne,ale jakos tak niesmacznie się czuję po całej tej imprezie.już wcześniej narzuciłam sobie,że nie będę się podniecać i wyobrażać niewiadomo jakiego szaleństwa koszykowego.jak widać gubię się sama w sobie.ale z trzeciej strony patrząc,nie mogę zupełnie przestać wierzyć w siebie bo to już będzie kompletna załamka.także dzielnie się zebrałam i pozamiatałam,żyję,oddycham,cos tam kręcę,mam nadzieję,że zbytnio nie bredzę....no juz dobrze...pokażę,jak wyglądało w całosci moje koszykowe zaplecze:))




5 komentarzy:

  1. Olaboga! (((:
    Chętnie adoptuję tego na wysokościach po lewej w środkowym fotku z materiałową kokardą, po okazyjnej cenie, bo cudny jest i w moim typie. (((:

    OdpowiedzUsuń
  2. Cerie kochana,jakoś się dogadamy,przecież wiesz,Skrzatko jeśli kcesz oddam anioła,jakoś szczególnie nie jestem z nim związana,też się dogadamy,a jeśli chodzi o resztę,to trza by było zorganizować jakieś Candy,już wcześniej chodziło mi to po głowie,teraz byłaby okazja żeby się kapki z tego pozbyc....jakaś zawalona tymi koszami jestem,aż mi się nie chce kręcić następnych bo gdzie ja je upchnę,miejsce ograniczone....

    OdpowiedzUsuń
  3. Anioł jest niesamowity. Jednak jakie to cudowne rzeczy potrafią wyjść spod paluszków natchnionych.

    OdpowiedzUsuń
  4. I ja mam chrapkę na Anioła... ale jakby był w jaśniejszym kolorku to się zgłaszam...

    OdpowiedzUsuń