wtorek, 27 października 2009

pudełkowo jeszcze nie było...

wszystko zaczęło się od tego,że w "moim" sklepie na półkach zabrakło Żywca w puszce luzem:))za to od groma walało się pudełek pakowanych po pięć sztuk na jakimś obleśnym granatowym pasku...no cóż,z braku laku i takie cos może być,starczy na dłużej...hehe...niekoniecznie...ale cos trzeba sobie mówić.zakup został poczyniony.no i w sumie,gdyby nie moje młode,które na momencie przygarnęło pudełko,jak wszystko zresztą,to nawet bym nie pomyślała,że cos z tego może być:))
nie mogłam patrzeć na takie brzydkie cos,więc postanowiłam okleić toto rurkami,pomalować,a dalej miało się zobaczyć...efekt końcowy,myślę nie jest najgorszy,nadal w sumie nie wiem,co poczynić ze środkiem,chodzi mi cos po głowie..zresztą oceńcie same...:))







4 komentarze:

  1. Efekt końcowy nie tylko nie najgorszy, ale po prostu rewelacyjny! Ech jak ja lubię te druczki prześwitujące. A te grzybki rozwaliły mnie na amen. Ja też tak chcę!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że efekt końcowy jest bardzo ciekawy, mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  3. dla mnie, jako decumaniaczki, pudełko rewelacyjne - i rureczki i motywy na druczku - świetne;
    trafiłam tu przypadkiem, a tu takie cuda :) piękne te Twoje koszyczki, różyczki, ale pudełko naj :))

    OdpowiedzUsuń
  4. dziękuję Wam bardzo,nie ukrywam,że się przy tych pudełkach narobiłam,a jeszcze ile im brakuje do doskonałości...a tu następne czekają na oklejenie:))

    OdpowiedzUsuń