poniedziałek, 16 listopada 2009

przygotowania świąteczne

jeju,jak dawno już nic nie pisałam,aż mi trochę wstyd.tak całkiem to się nie obijałam,cos tam podłubałam,cos rozgrzebałam,inne cos nerwowym ruchem wywaliłam...dzisiaj obiecałam sobie,że przysiądę i zrobię kosza,normalnie się stęskniłam:))nie wiem jeszcze jaki będzie,marzy mi się jakiś inny niż wszystkie,w głowie pustka podpowiada zupełnie nic.ratuje mnie jedynie to,że rurek nie zabraknie...przez te wszystkie dni słodkiego lenistwa,nakręciło się ich sporo.dobrze,że zwyczaj oglądania wieczorem telewizji,wypełniony jest stertą gazet i wciąż powiększającą się liczbą rurek:))marzy mi się jakiś wielki skrzyniowaty kosz,w którym mogłabym upchnąć cały swój warsztat...rozłazi mi się skubany po całym domostwie(znaczy warsztat):))...koniecznie muszę zrobić z tym porządek,tak dłużej nie może być!!!nie wiem tylko,czy starczy mi zapału do takiej rozciągłej dłubanki:))
póki co powstały dzwonki,więcej czeka na malowanie i ozdabianie:))



2 komentarze:

  1. Mój mąż spytał kiedyś na jakie zawołanie przydasie zbierają sie w kąciku, było cip-cip, było tas-taś;-)nie przeszkadza mu to samemu kupowac mi drobiazgi;-)
    http://brbaratoja.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie jesteś już perfekcjonistką w wyplataniu:) Zrobić takie dzwoneczki wow!!!

    OdpowiedzUsuń