środa, 2 grudnia 2009

karczochowo....orzechowo....i różanie....



4 komentarze:

  1. Cudny ten różany koszyczek... Ta biel i czerwień róż... powzdycham sobie, że ja tak nie umiem...
    A co do karczochów to podziwiam za cierpliwość. U mnie pewnie skończyłoby się na dwóch... ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam znajomą z babskiego hobby i gorąco pozdrawiam,nad orzechami rozpływałam się w pochwałach na babskim forum,ale jak tu się nie zachwycać,podziwiam i lecę oglądać Twój blog.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubewo dziękuję:))będzie mi bardzo miło gościć Ciebie w swoich skromnych progach...:))

    OdpowiedzUsuń