środa, 17 lutego 2010

Bonnie Blue

jak z filmu pewnego,do którego bardzo lubię wracać...mam tylko nadzieję,że króliczkówna nie skończy tak samo,jak jej imienniczka...szkoda by mi jej było i to bardzo...no,ale niczego nie można przewidzieć,a już na pewno,gdy daje się coś w rączki młodocianej "molderczyni":))...szczęście tylko,że Blue przeżyła swój pierwszy dzień w przedszkolu,gdzie przewędrowała zapewne przez kilka łapek takich samych gogusiów:))
..ja póki co tkwię w wytyczonym planie dnia,zaczęłam nawet całkiem całkiem,potem nieco zwolniłam,aż do teraz,kiedy czas wymodzić jakąś koszulę...ciekawe co mi z tego wszystkiego wyjdzie...

...no i właśnie paczkę pan mi przyniósł...
aaaaa,jutro wszystko napiszę i pokażę,oj bo jest co pokazywać...
teraz to już na pewno nie skończę,ubrałam się w kolczyki i co rusz podchodzę do lustra:)



3 komentarze:

  1. Króliczka prawdziwa elegantka- w perłach się nosi i jaka niebieściutka, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. piekna !!!...i te perly :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Do twarzy jej w błękitach :) Piękna.

    OdpowiedzUsuń