czwartek, 6 maja 2010

bimbajec

postanowiłam sobie stworzyć takiego bimbajca...
z braku innych kolorów,zastosowałam zielony-morski,
świetnie odświeża umysł...no i tak jakby lepiej mi się na zatokach zrobiło:))
już słyszę te salwy śmiechu makramowych dziewczyn...;))
no wiem przecież,że to nie mistrzostwo świata,
ale od czegoś trzeba zacząć...
nie lubię sobie stawiać poprzeczki za wysoko,
dlatego zawsze zaczynam od najłatwiejszych rzeczy,
które wciągną mnie lub nie...



na dokładkę przygotowałam coś ekstra...chyba....
beżowy kosz na nie wiem co...
zdobiony własnoręcznie....widać!...
te niewyraźne cienie,to murzyny miały być:))
no nie posiadam zdecydowanie zdolności rysowniczych...
mam nadzieję,że do końca go nie spaskudziłam własnym zdobnictwem...



ale jęczę i narzekam,aż sama siebie nie mogę czytać...
może znacie jakieś fajne humoropoprawiacze???
chętnie skorzystam bo nie cierpię tak się czuć!!!

dziękuję Wam za odwiedziny i komentarze,
dzięki nim nie czuję się tak całkiem beznadziejna...

10 komentarzy:

  1. Bimbajec jest super- ma bardzo ładny kolor, kosz wygląda na całkiem duży- ciekawa jestem ile ma wysokości, uwielbiam kosze plecione dziergane i wszelkie inne, więc bardzo mi się Twój podoba :) A na poprawę humoru to pewnie odrobinę słońca by się przydało, ale o to trudno na zawołanie :) więc przesyłam uśmiechy, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo fajne rzeczy robisz:) pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ooo, bimbajec! Świetny (i wcale się nie śmieję)!!! A nazwę ma fantastyczną.
    Coś czuję, że mi tu konkurencję zrobisz :)
    Kosz bardzo mi się podoba, pomysłowo ozdobiony.
    Pozdrawiam serdecznie i na kolejne makramowe prace czekam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bimbajec jest super!!!
    Kosz w afrykańskim stylu bardzo mi się podoba;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękny kosz, gratuluje talentu

    OdpowiedzUsuń
  6. Bimbajec superowy, ale ten kosz z Murzynkami jest śliczny. Uwielbiam takie klimaty. A ponieważ u Ciebie jest taki "klimacik" to przypomniał mi się dowcip:
    Przychodzi baba do lekarza i skarży się, że jej mąż ubzdurał sobie, że jest wampirem.
    - Próbowała pani z mężem porozmawiać, przytulić wieczorem? - pyta się lekarz.
    - Nie, bo śpimy w oddzielnych trumnach.
    Pozdrawiam - ZygElla :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. hahahah,dzięki Elu za dowcip:))i wszystkim zaglądającym.....normalnie lepiej mi...prawie:))

    OdpowiedzUsuń
  8. Hihi, nie dość, że tytuł zabawny to jeszcze kosz cudny!!!:) Jej... zazdroszczę zdolności!:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dawno juz nie zagladalam do Twojego blogu,no i jestem w szoku jak zobaczylam tyle pieknych rzeczy,a te koszyczki...to juz lepiej nic nie powiem,sa SUPER!pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Moja Kochana, kosz jakby z Afryki, żywcem wyjęty, idealny i Murzyny też kształtne. Pięknie wyszło. Bimbajec artystyczny taki. U nas w szkole, bimbajce służą do wzajemnego biczowania się po czym popadnie. Taka moda. ((:

    OdpowiedzUsuń