w niedzielę,jak to w niedzielę
zawsze cos wypada niespodziewanego...
szkoda bardzo mi było,
gdy wybiła godzina 16-sta,
a mnie nadal brakowało przed monitorem mojego kompa...eh
ale,jak widzicie nic mnie nie powstrzymało
przed stworzeniem tego cudnego misia...:))
bardzo miło się go robiło...
i skoro ja dałam sobie radę,
to każdy może...

został Cytrynkiem:)

Prześliczny misiaczek :)
OdpowiedzUsuń na zawszeJaki fajny Ci wyszedł! Nie był trudny, wystarczyło chcieć (a ja spasowałam ... ostatnio ,,moje wnętrze,, bardziej czarne od tła Twojego bloga:))
OdpowiedzUsuń na zawszeKolejny słodziak :)
OdpowiedzUsuń na zawszeJaki fajny misio!Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń na zawszeŻółciaczek bardzo fajny,sliczny,daj go brOmbie na maila,niech idzie do naszej kolekcji.Taki Żółciaczek-niesmiałek:).Minkę ma super, ja nie winien:)Klękajcie narody!!!
OdpowiedzUsuń na zawszeMisiaczek wyszedł Ci popisowo. Ale podobno boli go ząbek, to gdzie chusteczka do obwiązania zbolałego oblicza? ZygElla
OdpowiedzUsuń na zawszeŚwietny Cytrynek!
OdpowiedzUsuń na zawszeNo jaki słodziak, Demonko super,ja nie umiem tak ślicznie, więc tak nie mów,że każdy może :))Buziaki
OdpowiedzUsuń na zawszeNo i fajny Ci wyszedł:) Żółciutki jak kurczaczek:)
OdpowiedzUsuń na zawszeŚwietny!!! Ale chyba nie każdy może...ja tam z szydełkiem nie żyję za pan brat :)
OdpowiedzUsuń na zawszePozdrawiam