wtorek, 25 maja 2010

wyjątkowa

bardzo wyjątkowa Kusudama Venus,
bo robiona z myślą o pewnej bardzo wyjątkowej osóbce...
miło mi się ją składało,
choć nie zaprzeczam,że długo...
tępa nie narzucałam sobie jakiegoś wielkiego,
codziennie starałam się choć kilka elementów poskładać...
a jest ich troszku....hehe....w sumie 144,jak dobrze policzyłam:))
co do koloru szarego...
zapomnieć mogłam,że uda mi się taki dostać na mieście w interesującej mnie ilości,
także wzięłam,jak zwykle zresztą w podbramkowych sytuacjach,
moje szare mazidło,które pierwotnie jest do barwienia tkanin,
a którego suma summarum używam do mnóstwa innych rzeczy...
pędzel w dłoń i naprzód...
idealnie nie jest,znaczy kolor nie jest gładki i jednakowy...
przez malowanie na kartonie,kartka dostała w prezencie specyficzny wzorek kartonowy
i kilka nawet fajnych przebarwień...
widoczne oczywiście było to wielce ,gdy kartka nie poskładana jeszcze,patrzyła się na mnie...
po złożeniu elementu,całość zanikała...
z początku nawet mnie to cieszyło...
z kolejną poskładanym elementem,ogarniał mnie lekki żal,że jednak nie widać tych wszystkich nie dociągnięć...
bo taka kartka tylko jedna na świecie,
jak osóbka pewna...jedyna w swoim rodzaju...

poniedziałek, 24 maja 2010

świnia jestem...

taka świnia ze mnie zwykła,
niezbyt smukła kukła...

nie dla mnie błoto,
bardziej kocham złoto...

od kapusty kiszonej stronie,
wolę grzać się na balkonie...

nie dla mnie z nóżek galaretka,
zbyt delikatna ze mnie kobietka...

jak więc mówię,
świnia jestem,
miłe słowa biorę hurtem...



środa, 19 maja 2010

Pudełko Kopciuszka

moje pierwsze pudełko...
widać:)...
wszystko z braku odpowiedniego papieru,
ale ten mi się tak bardzo podobał,
że postanowiłam spróbować....
myślę,że jak kiedykolwiek postanowię zrobić jeszcze jedno takie pudełusio,
to już wyjdzie mi o niebo lepiej...
no i postaram się o lepszy papier...
co do koralików...
godzinę prze siedziałam na podłodze,
segregując koraliki...
w myśli cały czas mając obraz Kopciuszka:))
taka ze mnie niby królewna od ładowania drewna...
Łucja miała się tym zająć,
aparycją bardziej przypomina bajkowe damy,
ale nie mogłam czekać do popołudnia,
aż wróci z przedszkola,
musiałam zobaczyć finał kopciuszkowego pudełka...
a poza tym i tak nie miałam nic lepszego do roboty:))



poniedziałek, 17 maja 2010

Kocurro

Jam Kocurro,
Nie do smarowania maści
I niech nikt nie mówi,
żem nie wart kłaków garści...







niedziela, 16 maja 2010

na jagody

...to znaczy,poszłabym już sobie na jagody:))
...uwielbiam ich smak,kolor i zapach...
...uwielbiam granatowy uśmiech,mój i moich dzieci...
...nic tak nie poprawia nastroju,jak ciasto z jagodami,
...koktajl maslankowo-jagodowy...mniam...
...no i kosz pełen grzybów...tak przy okazji...







kto jeszcze lubi jagody,ręka do góry:))
pozdrawiam

wtorek, 11 maja 2010

koszyczunio

mały....
w dwóch kolorach,czekolady i beżu...
malowany barwnikami do tkanin...
poprzedni koszyczek na cukierki uciekł mi i już zapewne zadomowił się u nowej włascicielki:))
z potrzeby przechowywania w czymś cukierasów,powstał nowy koszyczunio bliźniaczy...
do zdjęcia pozował z pustym brzuszkiem,ale mogę Was zapewnić,
że dumnie prezentuje się na stole ze smakowitym wypełnieniem:))

czwartek, 6 maja 2010

bimbajec

postanowiłam sobie stworzyć takiego bimbajca...
z braku innych kolorów,zastosowałam zielony-morski,
świetnie odświeża umysł...no i tak jakby lepiej mi się na zatokach zrobiło:))
już słyszę te salwy śmiechu makramowych dziewczyn...;))
no wiem przecież,że to nie mistrzostwo świata,
ale od czegoś trzeba zacząć...
nie lubię sobie stawiać poprzeczki za wysoko,
dlatego zawsze zaczynam od najłatwiejszych rzeczy,
które wciągną mnie lub nie...



na dokładkę przygotowałam coś ekstra...chyba....
beżowy kosz na nie wiem co...
zdobiony własnoręcznie....widać!...
te niewyraźne cienie,to murzyny miały być:))
no nie posiadam zdecydowanie zdolności rysowniczych...
mam nadzieję,że do końca go nie spaskudziłam własnym zdobnictwem...



ale jęczę i narzekam,aż sama siebie nie mogę czytać...
może znacie jakieś fajne humoropoprawiacze???
chętnie skorzystam bo nie cierpię tak się czuć!!!

dziękuję Wam za odwiedziny i komentarze,
dzięki nim nie czuję się tak całkiem beznadziejna...