środa, 5 października 2011

kwiatowy igielnik

...i wszystko w temacie
bo cóż więcej...



demonka

sobota, 1 października 2011

ciepłoletka

czyli ocieplająca bransoletka...
co prawda tej jesieni nagle lato się zrobiło,
ale chłodniejsze dni jeszcze nadejdą
i wtedy będzie jak znalazł...





niebo się troszkę zachmurzyło...
zapewne dziś popada...
a ja tak chciałam do parku na liście pójść...
no nic tam...
może jutro się uda...
tymczasem borem lasem,
czas do pracy iść...
pozdrawiam
i dziękuję za bardzo miłe komentarze:)
demonka

wtorek, 13 września 2011

tajgersiątka

jak widać bardzo fotogeniczne mordeczki mają...
zamieszkały w nowo uszytym piórniku Łucji...



jak tylko nadarza się okazja,
rozbiegają się po całym domu...
na ptaka się wgramoliły łobuzy jedne,
Żółtodziób zaczął biedaka ujeżdżać,
a Oranżadka koniecznie chciała poczuć się jak w Titanicu...





na koniec pokazały mi tylne swe części,
hmmm...
ja nie wiem,czemu wszyscy mnie tam mają:)



dziękuję za wszystkie komentarze
:)
demonka

piątek, 9 września 2011

pociąg do...

przedstawiam pociąg do powietrzo-mieszacza

to takie urządzenie,które robi szum w kuchni,
kiedy ja stoję nad patelnią:)
niby do kurdupli nie należę,
ale musiałam na paluchach stawać żeby diabelstwo w wir wprawić...
ułatwienie przyszło nagle...
ptaszor już jakieś sześć miechów w worku leżał,
co prawda w towarzystwie różowego ptaka,
ale jakby nie patrzeć odłogiem...
teraz dzielnie zwisa sobie
i mam wrażenie,że wszystko mu wisi
bo co ja aparat przystawiłam,
to on beszczelnie dupsko nastawiał



wiem,wiem,dawno mnie nie było...
tak myslę,że w końcu zebrałam odpowiednią ilosć chęci,
aby powrócić na dobre:))

pozdrawiam wszystkich nadal zaglądających
i tych pamiętających o mojej skromnej osobie

demonka

poniedziałek, 21 marca 2011

baranica



...taka pannica:))...
wzrost:ok 60 cm
oczy:brązowe
włosy:kudłate pasemka
ubiór:w miarę modny
miejsce zamieszkania:Łucjowe łóżko

piątek, 18 marca 2011

Woje i Ufoki

kto wygrywa?
jak myślicie?
powiem tylko,
że bitwa wciąż się toczy...
...
siła mięśni i miecza?
czy wewnętrznej niezbadanej siły...



środa, 2 lutego 2011

uwaga złodziej!!!

jakiś drań ukradł mi całą dobę!!!
nie zdarza mi się to zbyt często bo jednak czego,jak czego,ale czasu pilnuję jak ognia...ponieważ czas mi się radykalnie skurczył ostatnimi czasy,koniec laby(praca,praca Kochane!),nie poczyniłam żadnego profesjonalnego losowania...
odbyło się one na zasadzie "Łucja podaj liczbę od jeden do dwunastu...wróć do trzynastu"....
takim właśnie sposobem wygraną została liczna 4!!!
patrzę zatem kto kryje się pod tą cyferką...mam!!
Marrgott poproszę o adres a wszystkim innym dziękuję za pozostawione komentarze:))
mam nadzieję,że mimo wszystko bawiłyście się dobrze:))

P.S.
Marrgott czytając Twój komentarz tym bardziej mi miło bo wiem,że gdziekolwiek byś nie postawiła śliwkowego odpadu,to będzie pasował:)


zatem papapa całusów sto dwa i do następnego...............

poniedziałek, 17 stycznia 2011

Niuchacz i pudełko pachnące śliwkami



Dzisiaj laba pełną gębą.Łucja mi się rozchorowała,ma wysoką temperaturę i ogólnie leży martwa,tzn.:nie gada,nie śpiewa,nie biega,nie tańczy,nie bałagani w pokoju...tak jakoś smutno nagle się zrobiło,pogoda do tego maksymalnie melancholijna...wszystko nastraja do tego żeby położyć się,przytulić do piecyka w formie Łucji i przespać ten niefortunny dzień.Ale nieeee...siedzę przy komputerze i staram się nadrobić cały ten czas,gdy mnie tu nie było.Patrzę na godzinę,taaa,dawno już nie marnowałam tak bezsensownie czasu.Mogłabym na przykład w końcu zabrać się za porządki.Przed świętami nie zrobiłam dosłownie nic,taki miałam nawał pracy.Wiadomo,jak pracuje się w usługach,to nie ma zlituj się,klient chce a ty masz zrobić wszystko żeby ci kasę zapłacił i jeszcze w rączkę pocałował za dobrze wykonaną usługę.I tak to się kręci.A co tam,raz nie zawsze,dwa razy nie wciąż,pomarnuję sobie dzisiaj czas do bólu a o porządkach pomyślę jutro,może...
Tymczasem chciałam się pochwalić moim pudełkiem na nie wiem co.Zrobiony z pudełka po śliwkach w czekoladzie i resztek walających się papierowych rurek.
Lubię usiąść sobie wieczorkiem i na spokojnie coś podłubać.Jakoś ciężko jest mi siedzieć w bezczynności z wlepionymi gałami w tv.Nie daję rady zwyczajnie.Program telewizyjny znamy wszyscy doskonale,istny obraz nędzy i rozpaczy!
tak sobie pomyślałam,że może ktoś chciałby je przygarnąć ...może ogłoszę zwyczajnie candy na te pudełko i już:)no,to niech tak będzie,że każdy kto się wpisze pod tym postem,będzie dopisany do listy chętnych:))może takie jakby walentynkowe śliwkowanie co?Zatem,losowanie odbędzie się w ostatnim dniu stycznia.Do tegoż dnia czekam na wszystkie wasze wpisy...
Aaaaaa i całkiem zapomniałabym o Niuchaczu!
Oj!Miał być tulaśnym psem a wyszła niezła świnia hehe.Ostatecznie został Niuchaczem.Rasa bliżej nie znana,jeszcze nie wywąchana:)))



pozdrawiam wszystkich i dziękuję za życzenia świąteczne...
jak zwykle jesteście niesamowite....:))
dziękuję,że jesteście:))))))