to takie urządzenie,które robi szum w kuchni,
kiedy ja stoję nad patelnią:)
niby do kurdupli nie należę,
ale musiałam na paluchach stawać żeby diabelstwo w wir wprawić...
ułatwienie przyszło nagle...
ptaszor już jakieś sześć miechów w worku leżał,
co prawda w towarzystwie różowego ptaka,
ale jakby nie patrzeć odłogiem...
teraz dzielnie zwisa sobie
i mam wrażenie,że wszystko mu wisi
bo co ja aparat przystawiłam,
to on beszczelnie dupsko nastawiał

wiem,wiem,dawno mnie nie było...
tak myslę,że w końcu zebrałam odpowiednią ilosć chęci,
aby powrócić na dobre:))
pozdrawiam wszystkich nadal zaglądających
i tych pamiętających o mojej skromnej osobie
demonka

a to skubaniec, ale wybacz mu, jest tak słodki, że nie można sie na niego gniewać:)
OdpowiedzUsuń na zawszeDzień dobry. Ale fajny ptak taki jak z bajki o ptaszorach i ptaszuniach. Ja wiem że zrobić zdjęcie jak coś wisi jest bardzo trudno bo to się kręci. Dziękuję za świetne komentarze Pani zawsze o mnie pamięta. Pozdrawia Panią moja mama bo nie może napisać komentarza teraz bo ja siedzę przed laptopem.
OdpowiedzUsuń na zawszeDobrego dnia Kuba.
no a już myślałam, że całkowicie zaprzestałaś pisania :P
OdpowiedzUsuń na zawszeAle fajnie u Ciebie:).Pozdrawiam i zapraszam:)
OdpowiedzUsuń na zawsze